Polska wersjaEnglish version
Kontakt / o mnie

Mateusz Matysiak
Fotografia ptaków i przyrody

matysiak@aos.com.pl
tel. kom.: +48 608 516 616


...w ujściu Wisły, 08.09.2006, fot. Bartłomiej Duczmal


O mnie.
Przed Tobą, w krótkim tekście o samym sobie, kłania się nisko twórca tej strony
Mateusz Grzegorz Matysiak...

...Jeszcze całkiem niedawno ganiałem jako chłopiec po Stawach Przygodzickich podgladając wszystko co się rusza, bowiem miłość do przyrody wyssałem z mlekiem matki. To właśnie rodzice przekazali mi ten szacunek do otoczenia, tą przyjemność delektowania się przyrodą, która w trakcie jej poznawania pochłonęła mnie bez reszty...

...Teraz mam 34 lata i myślę, że to piękny wiek na fotograficzne podboje. Obecnie mieszkam w Pruszkowie pod "szarą" Warszawą, niestety z dala od moich ukochanych, rodzinnych Przygodzic i cudownej doliny Baryczy, w której spędziłem najpiękniejsze z najmłodszych lat mojego obcowania z przyrodą. Bogaty materiał zebrany w tym czasie posłużył m.in. do współutworzenia największego polskiego parku krajobrazowego "Dolina Baryczy". Obecnie, mimo istnienia parku, ten piękny, acz niemal całkowicie antropogenny teren wymaga olbrzymich nakładów ochroniarskich, bowiem różnice interesów i pokoleń są absurdalnych wręcz rozmiarów...

...Jako absolwent poznańskiego leśnictwa (później też biologii i inżynierii środowiska) , zupełnie przygodowo ruszyłem za pracą w Polskę. Bardzo urozmaicony, luzacki, hmm... wręcz sportowy czas studiów spowodował, że ruszyłem za pracą bardzo ochoczo. Ziemia Przygodzicka nie okazała się "chlebodawcza", toteż karierę zawodową rozpocząłem na Mazurach, w malowniczej Puszczy Piskiej, z którą dość podobnie jak z doliną Baryczy związany jestem obecnie bardzo sentymentalnie. Stamtąd bowiem dość nieoczekiwanie losy pociągnęły mnie do... wielkiego miasta... choć nieco wcześniej broniłem się przed nim zajadle!

...Po kilku latach pracy na państwowym wikcie inspektorskim, całkowicie oddałem się twórczej pracy w inżynierii środowiska. Moje prawdziwe hobby stało się moim prawdziwym chlebem. Dziś własna firma pochłania większość mojego czasu, a w wolnych chwilach, po wypełnienieniu obowiązków rodzinnych, ruszam na iście łowieckie podboje z lornetką, lunetą i aparatem fotograficznym po dziką zdobycz.

Niektóre z tych zdobyczy postanowiłem regularnie prezentować w mojej galerii, do której serdecznie Cię zapraszam.

Zyczę miłej lektury!

Mateusz Matysiak

Pruszków, 27. stycznia 2007 r.